niedziela, 6 września 2015

Od Rose

Piszczałam i starałam się wyrwać. To było okropne, nawet jeśli nikt mnie nie widział.
Tak więc, po krótkim zastanowieniu, postanowiłam się obrazić.

Od Ediwna

-Moja mała, uparta Rosie.-Zaśmiałem się cicho.-Skoro tak chcesz.-Podszedłem do niej i podniosłem ją  łatwością. Przerzuciłem ją sobie przez ramię i wyszedłem.

Od Rose

Westchnęłam.
- Nie. Jak nie ma ubrań, to nigdzie nie wychodze. - pokazałam mu język.

Od Edwina

-Nie mam nic w co byś mogła się ubrać. Zawsze zostaje owinąć Ci się prześcieradłem.-Puściłem do niej oczko.