wtorek, 30 czerwca 2015

Od Rose

- No bo... powinnam mieć już jakieś... 70 lat... - zakryłam twarz dłońmi. Wszystko się mieszało...

Od Edwina

Spojrzałem na nią wyczekując jej dalszej wypowiedzi.
-Tak?-zachęciłem ją.
-...Duchem.-Dokończył!a, a mnie zamurowało. Jak to?!

Od Rose

Podążyłam za nim. Zatrzymaliśmy się w sali obok. Przysiadłam na stole.
Zaczęłam zadawać mu pytania. O datę, i o wszystko inne.
Rok, który mi podał, był tak odległy od mojego...
Spojrzałam na swoją dłoń.
- To by znaczyło, że jestem... - urwałam.

Od Edwina

-No, tak. Chodź, ten pokój nie zachęca.-Wyciągnąłem do niej dłoń, aby pomóc jej wstać. Przyjęła moją pomoc i po chwili stała obok mnie.-Nic Ci nie jest?-zapytałem. Głupio się czułem, przed chwilą moja ręka przez nią przeniknęła, a potem uratowała mi życie.

sobota, 27 czerwca 2015

Od Rose

- Holo... Gramem? - kolejne słowo, którego nie znałam. Usiadłam obok i objęłam kolana ramionami. Myślałam, że zaraz zwariuje. Nie pojmowałam w ogóle, co tu się dzieje...

Od Edwina

Zacząłem kaszleć dławiąc się kurzem. Ta dziwna dziewczyna właśnie uratowała mi życie. Spojrzałem na nią.
-Nie jesteś hologramem...-Odezwałem się zaskoczony i oparłem się o ścianę oddychając głęboko.

Od Rose

Obserwowałam jego ruchy. Wszystko było takie jakby nierealne. Jakbym... nie należała do tego świata ani czasu.
Rozległ się zgrzyt. Spojrzałam w górę. Jedna z belek pod sufitem zaczęła niebezpiecznie drgać. I runęła w dół. Dokładnie na chłopaka.
- Uważaj! - wykrzyknęłam, łapiąc go za ramię. Tym razem moja dłoń zatrzymała się na materiale jego koszuli. Szybko odciągnęłam go na bok. Oboje upadliśmy. Belka z hukiem spadła na podłogę, wzbijając tumany kurzu. Na moment wszystko było skąpane jakby w szarej mgle...

piątek, 26 czerwca 2015

Od Edwina

Patrzyłem na nią zdziwiony. Co to za jaja?! Pewnie moi ulubieni koledzy postanowili mnie znów podręczyć.
-Fajny kawał chłopaki, mega. Nabrałem się, możecie skończyć tą maskaradę-wykrzyknąłem w przestrzeń i rozejrzałem się. Przeniknąłem ręką przez dziewczynę, ale nie znikła jak hologram. Dziwne...

Od Rose

- To... Moja melodia... I... kto to jest piguła? - byłam już nieźle zdezorientowana. Rozejrzałam się. Chciałam oprzeć się dłonią o biurko stojące nieopodal, jednak moje palce przez nie przeniknęły.
Prawie zachłysnęłam się powietrzem. I wtedy do mnie doszło, że nie oddycham...

Od Edwina

-Chyba?-Zdziwiłem się bardziej.-Skąd znasz tą melodię?-Zapytałem spokojnie obserwując ją dokładnie.-Boli Cię głowa? Może chcesz aspirynę?-Zaproponowałem jej.-Albo zabiorę Cię do piguły.

Od Rose

Nawet mówił inaczej niż ja...
- Nazywam się Rose Naichingēru. Jestem tu uczennicą... Chyba... - przyłożyłam dłoń do skroni. Jakieś wspomnienie próbowało dostać się do mojej głowy, ale nie mogło. Powodowało jedynie jakiś dziwny rodzaj bólu, taki nierealny...

Od Edwina

Zdziwił mnie ten głos, raczej nie ogłuchłem. Rozejrzałem się, może mówiła przez mikrofon. Nigdzie jednak nie było żadnych głośników.
-Jestem Edwin de Wett.-Przedstawiłem się uprzejmie.-A Ty? Pierwszy raz Cię tu widzę.-Zdziwiłem się widząc datę na jej symbolu.

Od Rose

Zmierzyłam go wzrokiem. Miał na piersi symbol szkoły, jednak różnił się on od mojego. Rok, wyhaftowany srebrną nitką na brzegu symbolu, był odległy od roku, w którym byłam.
Co tu się dzieje?
- Kim... Jesteś? - mój głos brzmiał pusto, jakby dochodził z głębokiej studni.

Od Edwina

Wszedłem do starej pracowni muzycznej i zobaczyłem dziewczynę grającą tą samą melodię, co ja przed chwilą. Obserwowałem ją uważnie stojąc w drzwiach. Pięknie grała, jakby to ona stworzyła ten utwór. Nie przerywałem jej koncertu głupimi uwagami czy rozpraszaniem jej swoją osobą w pomieszczeniu. Czekałem, aż zakończy i zaprosi mnie ewentualnie do rozmowy.

Od Rose

Światło wdzierało się pod moje powieki. Już od dawna.. Od dawna byłam w ciemności. A teraz... Ten dźwięk. To mój "Koszmar Słowika".
Otworzyłam oczy. Stałam w mojej sali do ćwiczeń, jednak wszystko było tu już zniszcznoe i poszarzałe. Co tu się stało?
Spojrzałam w dół, na swoją dłoń. Moje skrzypce.
To wszystko przywoływało wspomnienia.
Bez słowa położyłam skrzypce na ramieniu i zaczęłam grać. Moja ukochana melodia...
Zatraciłam się w muzyce. Przymknęłam oczy, mimo to dostrzegłam, że dookoła mnie pojaśniało. Księżycowe światło.
I zaraz potem moje włosy się rozjaśniły, a coś ciemnego rzuciło cień za moimi plecami.
Grałam dalej.
Gdy utwór się skończył, opuściłam skrzypce, księżyc jakby przygasł, a ja znów byłam taka jak kiedyś.
Usłyszałam skrzypnięcie drzwi. Odwróciłam się w tamtą stronę.

Nightmares of Nightingale

Bardzo uzdolniona uczennica szkoły muzycznej zniknęła kiedyś w tajemniczych okolicznościach. Na przestrzeni lat wielu próbowało odtworzyć jej utwór na skrzypcach, "Koszmar Słowika". Kilkadziesiąt lat po jej zniknięciu dokonał tego pewien chłopak, również uczeń. Od tego czasu ukazywał mu się mglisty zarys postaci, niepewny, uciekający. Gdy pewnej nocy odegrał utwór po raz drugi, usłyszał tą samą melodię dobiegającą z nieużywanego już pokoju ćwiczeń. Gdy uchylił drzwi, jego oczom ukazała się postać, którą widział w archiwum szkoły. Dziewczyna grająca na skrzypcach.
Jednak, gdy srebrne światło księżyca padło na dziewczynę, jej włosy zbielały, a u ramion ukazały się ptasie skrzydła.
I zrozumiał, że przed nim stoi duch dziewczyny o imieniu róży i słowika.