Wszedłem do starej pracowni muzycznej i zobaczyłem dziewczynę grającą tą samą melodię, co ja przed chwilą. Obserwowałem ją uważnie stojąc w drzwiach. Pięknie grała, jakby to ona stworzyła ten utwór. Nie przerywałem jej koncertu głupimi uwagami czy rozpraszaniem jej swoją osobą w pomieszczeniu. Czekałem, aż zakończy i zaprosi mnie ewentualnie do rozmowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz