Podążyłam za nim ze spuszczoną głową. Po drodze zamienialiśmy tylko nieliczne słowa, mimo to, gdy ktoś obok nas przechodził, patrzyli na niego krzywo. Wreszcie nie wytrzymałam i mocno kopnęłam kogoś w kostkę. Z wielce zdziwioną miną pojechał nosem po podłodze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz